1 - Rena

Zatrzymuję samochód pod moją ulubioną knajpką i odpinam pas.
- No i jesteśmy. - zwracam się do Robbiego i wysiadam.
- Serio? Też lubię tu przychodzić. - Picker wyskakuje z auta i idzie tuż przy mnie do wejścia.
- To fajnie. Będziemy tu częściej. - stwierdzam i zakładam okulary przeciwsłoneczne na głowę.
Siadamy przy stoliku przy oknie, by móc obserwować piękną panoramę miasta.
- Co zamawiasz? - pyta, podając mi od kelnera menu.
Przeglądam je przez chwilę, aż w końcu decyduje się na wegańską babeczkę i herbatę z owocami.
Gdy otrzymujemy zamówienie, zaczynamy żywo dyskutować na różne tematy. Naprawdę sporo nas łączy.

Czas mija zdecydowanie za szybko. Zapraszam chłopaka do siebie na film i pizzę. Wiem, że Nia z rodzicami pojechała dziś do muzeum i wrócą późno. Przekraczamy próg domu i od wejścia z radością wita nas Sarabella. Pies macha ogonem, skacząc na Robbiego.
- Chyba Cię polubiła. - stwierdzam ze śmiechem i zdejmuję buty. - Zaraz przygotuję pizzę. Wybierz jakiś film z półki. - wskazuje miejsce i znikam w kuchni.
Już go polubiłam. Jest otwarty, serdeczny i ambitny. Pomimo wielu upadków nadal walczy by stanąć na szczycie. Podoba mi się w nim właśnie ta nadzieja, że wszystko będzie dobrze, że zrealizuje marzenia i w ogóle. Jego optymistyczne podejście do życia to kolejna zaleta. No i jeszcze to, że ma niesamowite poczucie humoru. Tylko mu pozazdrościć charakteru.
- Już. Może być ten? - Picker wchodzi do kuchni i pokazuje na trzymane w ręce DVD.
- Pewnie. Od dawna chciałam go obejrzeć. - odpowiadam, uśmiechając się do niego.
W tym momencie mikrofala daje o sobie znać. Wyciągam gorący posiłek, nakładam na talerz i zabieram do salonu. Siadamy na kanapie blisko siebie, bardzo blisko i zaczynamy oglądać. Pod koniec filmu staję się strasznie zmęczona. Ziewam i opieram głowę o Robbiego. Zamykam oczy. Czuję tylko jego ciepłe ramiona, które otaczają mnie i słyszę jak cicho szepcze "dobranoc". Kąciki moich ust lekko się unoszą. Jest taki czuły. Chwilę później zasypiam.

Komentarze

  1. Rena w co Ty wierzysz!? Że niby Robbie taki kochany!? Pewnie coś do tej pizzy dosypał, że przymuliła ;)
    Pozdrawiam i czekam na next.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz