3 - Rena

Otwieram oczy i ogarniam z twarzy opadające pasemka włosów. Zerkam na Robbiego, który jeszcze śpi. Ostrożnie wstaję z łóżka, by go nie zbudzić i idę do łazienki wziąć szybki prysznic i ubrać się w coś czystego. Wczoraj ze zmęczenia zasnęłam w codziennych ciuchach zamiast piżamy.
- Już nie śpisz? - Nia zaczepia mnie w drodze powrotnej. Jest jeszcze zaspana, w swojej ulubionej koszulce i spodenkach. Od zawsze uwielbia tak spać.
- Tak. Wyspałam się wyjątkowo dobrze. - odpieram i chwytam za klamkę u drzwi mojego pokoju.
- Coś cicho wczoraj było... A taki przystojniak był sam z Tobą... Oj Rena, Rena. Uważaj nim ktoś Ci go zwinie sprzed nosa. - dodaje, znikając w łazience.
- To tylko eksperyment. Nie musimy wchodzić w bliższe relacje. Wystarczy, że pójdziemy gdzieś razem, za rękę i tym podobne. Nawet nie musimy się całować. - wyjaśniam i wchodzę do pokoju.
Picker nadal śpi, więc postanawiam jednak urządzić mu pobudkę. Wskakuję na niego i zaczynam łaskotać po bokach.
- Przestań. Jeszcze chwilę. - mruczy pod nosem, dalej nie unosząc powiek, więc nie przestaję. - Rena, proszę. - obraca się na bok, więc opadam na łóżko przy nim.
- Paskuda. - szeptam, a po chwili szturam go łokciem. - Wstawaj. Późno już. - próbuję go przekonać, ale jest uparty.
Jeśli ktokolwiek myślał, że jestem strasznym śpiochem, niech spojrzy na niego. Po prostu przechodzi wszelkie granice.
- Robbie, no. Bo się obrażę i sam będziesz musiał się tłumaczyć, czemu to nie wyszło. - oznajmiam i wstaję.
- Jesteś uparta, wiesz? - chłopak łapie mnie w tali i przyciąga do siebie, że ląduję na nim. - Ale to w Tobie fajne. - cmoka mnie w polik.
Uśmiecham się lekko. Czuję do niego coś naprawdę pozytywnego, ale chyba nie mogę nazwać tego miłością.
- Pójdziemy dziś do sklepu, okay? - spoglądam na niego. Próba cierpliwości na początek.
- Zgoda. Tylko sama płacisz. - odpowiada i podnosi się ze mną na rękach. - Zobacz jak uroczo razem wyglądamy. - podchodzi bliżej do wielkiego lustra, stojącego pod ścianą i odwraca dłonią moją głowę za podbródek, by po chwili pocałować mnie czule w usta.
Przymykam powieki i odwzajemniam to. Czuję się szczęśliwa, kochana. Niby nie musimy, ale... To takie cholernie miłe.
- Robbie... - zaczynam, gdy odrywamy się od siebie. - To było... No nie wiem... Miłe. - mówię, choć myślę, że to słowo nie oddaje w pełni magii tamtego momentu.
- Nigdy się nie całowałaś, co? - pyta, stawiając mnie na ziemi.
- No... Do teraz. - odpowiadam, spuszczając zawstydzona wzrok na drewniane panele podłogowe.
- To urocze. Masz takie miękkie i słodkie usta. - rzuca komplement. - Mogę je ponownie pocałować? - pyta, a ja tylko przytakuję.
Jego ciepłe ramiona obejmują mnie w tali, a czułe pocałunki pieszczą moje wargi.
- Nie traktuję tego tylko jako eksperyment. Nigdy tak tego nie postrzegałem. - szepta pomiędzy kolejnymi pocałunkami.
Nie wiem co o tym myśleć. Dla mnie to też przeradza się w coś więcej. Nie umiem dobrać odpowiednio słów, więc pozwalam mu na dalsze całowanie.

Komentarze

  1. Mowiłam, że się Robbie rozkręci :)
    Pozdrawiam i czekam na next.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz