5 - Rena

Wchodzę do domu i od razu uderza mnie hałas perkusji. Zdejmuję buty i idę zobaczyć co Nia znów wyprawia. Ostatnio sąsiedzi wezwali policję, bo "ich kot nie mógł spać". Naprawdę? Do czego to już dochodzi. Kukam do pomieszczenia i widzę moją siostrę oraz kumpla Robbiego, Nate'a. Ni siedzi u niego na kolanach i razem grają na perkusji.
- Hej! - witam się, stając przed nimi, ale oni jakby nie zwrócili na mnie uwagi. - Gołąbki, zdjęcie! - wyciągam telefon i pstrykam fotkę, aż lampa błyskowa daje im po oczach. Dopiero teraz chłopak zauważa, że tu jestem.
- O Rena. Hej. - woła do mnie z radością i pomaga Nii wstać.
- Szybko wróciłaś. - rzuca sis i odkłada pałeczki na bok. - Eksperymentujemy z Natem. Chcemy nagrać wspólny utwór, my i Lovesick Riot, więc sprawdzamy jak to jest grać na perkusji we dwoje. - wyjaśnia i opiera się o ramię Saisa, choć ten jest od niej sporo wyższy.
- To fajnie. Ja i Robbie jesteśmy razem, jeszcze ten utwór... Sławę już macie zapewnioną. - zwracam się do niego i przekrzywiam głowę, wpatrując się w nich. - Pasujecie do siebie. - stwierdzam po chwili.
- Żartujesz? - Nia spogląda raz na mnie, raz na Nate'a.
- Nie. A po za tym wiesz, że nasza mama go lubi, nie? - podaję jeden z argumentów. - Z resztą... Perkusiści po prostu to czują i na pewno stworzycie uroczy duet. - dodaję i wychodzę. Niech teraz się nad tym zastanawiają.
Nigdy nie zapomnę jak Nia kiedyś spotykała się z Calumem Hoodem z 5SOS jako ustawka z Modestu. Perkusitka i basista to najgorsze połączenie na świecie. Kłócili się częściej niż się widzieli.
Ale Nate Sais... To zupełnie inna historia. Świetnie się dogadują, spędzają wiele czasu razem i w ogóle. To jest naprawdę niesamowite.

Chowam zakupy do szafy, gdy nagle znajduję w niej koszulkę Casey'a. Powinnam mu ją oddać, skoro teraz jestem dziewczyną Robbiego. Co prawda, kiedyś byliśmy bardzo blisko siebie, jednak nigdy to nie było nic więcej niż przyjaźń. Moreta jest tak bardzo aseksualny, że drugiej takiej osoby na świecie nie znajdziesz.
- Można? - mama Ana wchodzi do mojego pokoju.
- Pewnie. Robię porządki. Pomożesz mi? - odpieram i przeglądam dalej zawartość garderoby.
- Owszem. A Ty opowiesz mi coś o tym całym eksperymencie. - odpowiada i staje obok mnie.
- Co tu mówić... - zastanawiam się chwilę, nim opowiadam jej o kwocie jaką dostanę i co muszę, a czego nie.
- Ale musisz przyznać, że to już coś więcej niż tylko to. - chwyta moją dłoń i spogląda prosto w oczy.
Ma rację. Pokochałam go.
- No... Tak. - zgadzam się. - I on chyba czuje to samo. Potrzebujemy tylko czasu. Kiedyś znałam go tylko jako gościa z jakiegoś tam zespołu, który siedzi w Broken City, ale oni tylko użyczają mu studio. A teraz? Teraz to Robbie, mój chłopak. - dodaję i zerkam w stronę lustra. Przypomina mi się jak całowaliśmy się dziś rano.
- To chyba wspaniałe. Mam nadzieję, że uda się Wam i to będzie coś stałego, coś na dłużej. - obejmuje mnie lekko i wyciąga z szafy mój stary sweter. - Chcesz go jeszcze nosić?
- Mamo, przecież wiesz, że go szukałam. - biorę od mamy ubranie i przytulam do siebie. - Jest dla mnie ważny, a przy tylu rzeczach się po prostu zagubił. - dodaję i składam go tak, by zmieścił się na półkę.
Ponad godzinę zajmuje nam ogarnięcie wszystkiego. Razem z mamą żartujemy sobie cały czas i potem, gdy jemy kolację, śmiech nas nie opuszcza. Teraz już wiem, czemu niektórzy postrzegają nas jako siostry, a nie matkę i córkę.

Komentarze

  1. "Moreta jest tak bardzo aseksualny..." - Walnęłam :)
    Fajny rozdział. Czekam co dalej :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz