6 - Robbie
- Cześć Robbie. - Nate ściska mnie od wejścia.
- Hej. Wejdź i poczekaj chwilę. Nie ma jeszcze Taylor i Justina.
Pewnie znowu się spóźnią. - rzucam i zamykam za nim drzwi.
Jest już po 19, a ich nadal nie ma. I w ten oto sposób próba znacznie
się opóźni, przez co skończymy późno w nocy lub nad ranem.
- W ogóle to jak Ci idzie eksperyment? - pyta, a ja wzdycham ciężko.
- Spie****łem sprawę. Wyznałem jej miłość i pewnie teraz będzie
trzymać mnie na dystans. Wiesz, to nie miało być na poważnie. - mówię, siadając
obok niego.
- Może nie wszystko spaprałeś. Może ona czuje to samo, ale jest
jeszcze za wcześnie na przyznanie się do tego. - kładzie mi rękę na ramieniu i
lekko uśmiecha.
- A jak w twoim życiu? Podobno Taylor wystawiła Cię dla Justina. -
zmieniam temat.
- No tak... Ale teraz... Mam na oku kogoś innego. - wyznaje,
spuszczając wzrok w podłogę.
- Mogę spytać kogo? - dopytuję zaciekawiony.
- Siostra Reny, Nia. Też gra na perkusji i jest cudowna. Z nikim
lepiej mi się nie rozmawia. - odpływa w krainę marzeń. Cały Sais.
- To super. Mam nadzieję, że coś z tego będzie. - szturam go
przyjacielsko w bok.
W tym momencie ktoś puka do drzwi. Idę otworzyć i widzę naszych
spóźnialskich ~ Muncy i Palumbo. Dziewczyna żuje gumę, a chłopak gasi
papierosa.
- Jesteśmy. - oznajmia Tay, odgarniając włosy do tyłu. - Masz jakiś
alkohol? Muszę się napić, bo zwariuję. - dodaje, kierując się do barku.
- Coś się stało? - Nate patrzy na nią z troską, gdy ta bierze spory
łyk whisky.
- Nic. Po prostu jedna zła wiadomość. Przejdzie mi, spoko. - odpiera
lekceważąco i siada ze szklanką trunku w wolnym fotelu. - W każdym razie, kiedy
trasa?
- No... Dopiero za miesiąc będziemy mieli kontrakt. Pewnie gdzieś za trzy...
- odpowiadam i również siadam.
- Aha. To koniecznie brak nieplanowanych ciąż, ślubów, zaręczyn? -
spogląda na nas, jakby chciała nam coś przekazać.
- Dokładnie. - zgadzam się z nią, posyłając Justinowi znaczące
spojrzenie.
- Uff. Przynajmniej będę miała wymówkę jak rodzice będą za bardzo
naciskać. - stwierdza i odstawia puste naczynie na stolik do kawy. -
Zaczynajmy. Nie ma co tracić czasu. - wstaje, bierze swój bas i zaczyna
sprawdzać czy jest dobrze nastrojony.
My także zabieramy się do pracy. Przed nami długa noc.
Próba kończy się po 2 w nocy.
- Możemy u Ciebie zostać? - pyta Nate, popijając wodę z butelki. Kupił
ją przed przyjściem tu.
- Pewnie. Zrobię wam miejsce w salonie. - odpieram i idę na strych po
jakieś stare poduszki i koce. Rzadko ktoś u mnie nocuje.
Gdy wracam, Justin i Taylor flirtują w najlepsze, a Sais siedzi jakiś
nieobecny. Ostatnio często mu się to zdarza, a nie powinno. Mamy teraz dużo
pracy. Daję im przygotowane rzeczy i siadam koło przyjaciela. Zapewne ciągle
myśli o Nii. Zakochał się, to pewne. Tylko coś mi się wydaje, że ona wcale tego
nie odwzajemnia.
- Gadaj, co się dzieje. - obejmuję go ramieniem.
- Daj spokój. Nie chcę o tym mówić. - odpowiada i układa sobie
poduszkę. - Nie przy nich. - dodaje ściszonym głosem.
- Chodź do kuchni. - proponuję i ruszam w tamtą stronę.
Chwilę później siedzimy przy stole, podjadając chipsy.
- Nate, mi możesz ufać. Nikomu nie powiem. - zaczynam łagodnie,
patrząc mu w oczy. Niby to on jest ten starszy, ale to ja zawsze muszę mu dawać
rady.
- Chodzi o Taylor. Nadal coś do niej czuję. - wyznaje, bawiąc się
zegarkiem na ręce. - Specjalnie wziąłem ją do zespołu, a ona takie coś. Dla
niej wymieniłem kumpli w zespole, na nią i jej kolegę, a potem wziąłem Ciebie i
Devina, którego ostatecznie zastąpiłem Justinem... A ona co? Woli jego. -
uderza z bezsilności z pięści w stół.
- Wiem, że to trudne, ale sam mówiłeś, że podoba Ci się Nia. Spróbuj z
Lovelis, to może zapomnisz o Palumbo. - radzę mu i wyrzucam pustą paczkę do
śmietnika. - A teraz idź spać, bo rano jestem umówiony z Reną. - wstaję od
stołu i idę do swojej sypialni. - Tylko nic nie rozwalcie! - wołam z piętra i
kładę się na miękkie pościele.
Myślami wracam do Reny. Jest naprawdę wspaniała. Czasami żałuję, że to
tylko eksperyment, układ. To takie cholernie trudne.
Super, że pojawili się też inni bohaterowie jak Sais, Muncy i Palumbo. Coś czuję, że Tay zaciążyła ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na next.