9 - Rena

Po kolacji w Providence jedziemy do domu Pickera. Przyglądam się zdjęciom, które stoją na półce w salonie, gdy Robbie staje za mną i szepta mi do ucha. W tle rozbrzmiewa piosenka Eda Sheerana "Shape Of You".
- Możemy przejść do sypialni? - odwracam się do niego, stawiając ramkę na miejscu.
- Oczywiście. - bierze mnie na ręce i niesie po schodach jak pannę młodą.
Opieram głowę o jego ramię i uśmiecham się. Picker podśpiewuje piosenkę.
- I'm in love with the shape of you... -  cmoka mnie w polik.
Kładzie mnie na łóżku i zaczyna całować. Wokół rozsypane są płatki róż.
- Kocham Cię. - wyznaje, między pocałunkami, odpinając zamek w mojej sukience.
- Też Cię kocham. - odpieram i pozbywam się jego koszuli.
Dotykam delikatnie ręką tatuaży na jego boku, podczas gdy jego miękkie usta muskają skórę na mojej szyi. Nie wyciągnął z wargi kolczyków i to mnie kręci. Podniecają mnie i to cholernie bardzo.
- Oh Robbie... Jak miło. - odchylam jeszcze bardziej głowę. Jest mi tak dobrze.
- Oh Rena, jaka Ty śliczna. - mówi,  przenosząc się z pocałunkami na mój biust. - Zastanawia mnie tylko, czemu nie nosisz stanika. - rzuca, podnosząc na mnie wzrok.
- A po co? - pytam, nie oczekując odpowiedzi.
Zdejmuję z niego czarne, obcisłe spodnie i pozbywam bielizny. Rob także rozbiera mnie do naga. Nieco się zawstydzam, więc odwracam wzrok.
- Co jest? - pyta, cmokając mnie w brzuch.
- Nic, po prostu... Trochę się wstydzę. Ktoś kiedyś powiedział, że jestem płaska i mam teraz kompleksy. - odpowiadam szczerze.
- Dla mnie jesteś idealna. - chwyta mnie za podbródek, by po chwili wpić się w moje usta.
Rozluźniam się, czuję się kochana i bezpieczna. Przy nim mogę być sobą.
- Jesteś gotowa? - pyta, patrząc mi prosto w oczy.
- Tak. Chcę tego. Chcę Ciebie tu i teraz. - jestem zdecydowana.
Oplatam go nogami w pasie, obejmuję rękoma w tali. Ukochany powoli wchodzi we mnie i utrzymując kontakt wzrokowy, porusza się raz szybciej, raz wolniej. W tym silnym pożądaniu, wbijam mu paznokcie w skórę i przyjeżdżam nimi po jego plecach i ramionach.
- Wszystko dobrze? - przerywa na chwilę pocałunki, opierając się na rękach nade mną.
- Tak. Jest idealnie! - wypowiadam, biorąc szybkie i płytkie wdechy.
- Uważaj. Teraz będzie się działo. - przyciska mnie bliżej i całuje namiętniej.
Po wszystkim opadamy obok siebie. Robbie przytula mnie do serca i cmoka w skroń.
- To było niesamowite. Dziękuję. - całuję go w polik i wtulam się mocniej.
- To ja Tobie dziękuję. - odpowiada, szturając mnie nosem. - Śpij dobrze, księżniczko. - muska moje usta i przytula głowę do mojej.
- Ty też śpij dobrze, miśku. - szeptam i zamykam oczy.
To był wspaniały dzień.

Komentarze

  1. Rena jaka napalona ;) Podrapała go.
    Rozdział ogółem fajny.
    Pozdrawiam i czekam co dalej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz